Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
11. Kokoro
Blog przystosowany do przeglądarki Firefox.


Namida



email: namida@autograf.pl *
skopiuj lub po prostu:

* jeśli ktoś zna mój inny adres, to może równie dobrze przesłać informacje na tam ten.



Wizyt:
27462
powered by: blog4u
Szablon i treść: Namida
załóż konto/bloga

11. Kokoro

30/01/2007 13:25:17

Autor:Namida
Stan:zakończony
Rozdziałów:11
Rozdziały:1(I) 1(II) 2 3 4 5 6 7 8 9(I) 9(II) 10(I) 10(II) 11
Od autora:
Trudno mi cokolwiek o tym napisać, aby nie zdradzić treści. Opowieść dość spokojna, akcja skupiona na jednym bohaterze - Kai'u Hiwatarim.
Trochę romansidła, szczypta grozy i nie rozwinięty wątek... A czego, sami się przekonacie. :)
Miłego czytania.



[Kokoro – z japońskiego serce]


Grupa A1 miała wiele pracy. Cel główny Podziemia został wyrzucony do niszczarki, aby kolejne pokolenia organizacji nie dorwała tego w swoje ręce. Tak jak oni, ładnych parę lat temu, plany starszych pokoleń grupy A1.
Obecnie wrzały rozmowy nad sensem istnienia Podziemia. Nie mogli po prostu rozwiązać tej organizacji, dla wielu osób to było wszystko, niektórzy nie znali innego świata niż ta właśnie organizacja. Więc, co powinni zrobić?
Po wielu burzliwych dyskusjach doszli do wniosku, że Podziemie nadal będzie szkolić młodych zdolnych zawodników, jednak już na Powierzchni, co oznaczało, że hotel zamieni się w ośrodek edukacyjny. Podziemne zabudowania organizacji będą służyć do badania genezy, anatomii, morfologii, fizjologii, zdolności i mocy bit bestii.
Hiwatari już oficjalnie dostał dokumenty i prawa członka grupy 0. Wkrótce miało się okazać kto z grupy A2 zajmie jego miejsce, oczywiście jako członek A1 10. Jednak ten wybór nie należał do niego, grupa 0 nie decydowała o tym kto należy do grupy A1.
Zaczął się już wrzesień, Kai powinien już wracać do Japonii. Właśnie pakował już ostatnie rzeczy przed wyjazdem.
- I znów pozostawiasz Podziemie… - Usłyszał chłodny sarkastyczny szept.
- Wiesz, że nie. – Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Rozmawiałam z Umi. – Oświadczyła, Kai uniósł brwi w zdziwieniu.
- Rozmawiałaś?
- Powiedzmy, że to była rozmowa… – Dodała po chwili namysłu. Kai kiwnął głową uśmiechając się dyskretnie. – Co czujesz do tej… Jak jej tam było?... O! Kokoro. – Namida uśmiechnęła się diabelsko ciesząc oczy widokiem miny Hiwatari’ego.
- Skąd o niej wiesz?! – Syknął, czerwony na twarzy.
- Już mówiłam, od Umi. - Powiedziała spokojnie szczerząc do niego złośliwie zęby.
- Śledziła mnie! – Syknął wyraźnie zły, klnąc pod jej adresem.
- Zawsze myślałam, że jest do niczego, a tu proszę… Jednak umie śledzić tak jak jej braciszek. Wiesz Hiwatari… Szkoda by było, żeby taki materiał genetyczny został utracony przez twoją miłosną niekompetencje. – I poklepała chłopaka po plecach.
- Cofnij to!
- Nie mam zamiaru. Skończyłeś? – Zapytała na koniec wskazując na bagaże, w odpowiedzi kiwnął jedynie głową. – W takim razie chodźmy na Powierzchnię. W końcu wkrótce mamy samolot.
- Mamy? – Zapytał zdziwiony.
- Tak Hiwatari, mamy. Jadę z tobą. W końcu muszę zobaczyć twoje… Serce. – Dodała na koniec z nutką złośliwości.
- Co?!
- Pstro! Nie udawaj przygłuchego durnia. Oboje zdajemy sobie sprawę jakie podejście do miłości ma nasza trójka. Ani ja, ani ty, tak samo Kaze… Nigdy nie przyznamy się do tego, że kochamy. Nawet przed samym sobą… - Ostatnie zdanie wyszeptała, jakby dodała je od niechcenia. Dokładnie przyjrzał się Namida, gdy wychodziła z pokoju. Wziął swoją torbę i ruszył za dziewczyną.
Kai jednak domyślał się, co naprawdę kryło się pod tym niewinnym zdaniem. Słodką gorycz i żal. Chyba dopiero teraz zrozumiał czemu tak nienawidziła Umi, czemu tak bardzo nienawidziła matki. Właśnie zdał sobie sprawę, że mimowolnie i nieświadomie spełni najskrytsze jej marzenie. Marzenie do którego sama przed sobą wstydziła się przyznać. Namida przez te wszystkie lata pragnęła, aby Biovolt kłamał o jej matce… To właśnie dlatego powstrzymała Imera przed ostatecznym atakiem.

*


Było zaledwie parę minut po siedemnastej, gdy ich samolot wylądował na tokijskim lotnisku. Samochód z szoferem już na nich czekał, gotowy zabrać ową dwójkę do rezydencji Hiwatari’ego.
- Pokażesz mi miasto. – Stwierdziła dziewczyna już w samochodzie. – Zaczniemy od rzeki.
- Dokładną ta relacja… - Warknął przez zęby mając wyraźnie dosyć. Namida, co chwilę „przypadkowo” zadawała głupie pytania dotyczące pośrednio Kokoro. Szlag jasny go w tym momencie trafiał.
- Nawet nie wiesz jak dokładna. – Powiedziała z złośliwym błyskiem w oczach. – I wiedz, że nie chcesz wiedzieć jak bardzo dokładną… - Kai westchnął z miną męczennika.
Namida uparła się, musieli pójść nad rzekę. Czerwone słońce powoli zniżało swoje położenie na niebie. Dziewczyna z przymrużonymi oczyma patrzyła na wartko płynącą wodę.
- Byłeś z nią tu kiedyś?
- Nie.
- Dlaczego? – Namida przeniosła leniwie spojrzenie na Kai’a, on już nic nie odpowiedział. – Powinna znać miejsca, do których lubisz przychodzić. Teraz pokaż mi szkołę. – Kai nadal nic się nie odzywając odwrócił się plecami do rzeki i ruszył przed siebie.

*


Stali przed dużym budynkiem. Było to właśnie liceum do którego uczęszczał Hiwatari. Namida niepozornie obserwowała każdy ruch chłopaka. Jak na razie jej plan zdawał się iść pomyślnie.
- Chodziliście razem do klasy, prawda? – Kai kiwnął tylko głową, od niechcenie i nieświadomie skierował się do parku, Namida bez słowa poszła za nim. Powoli przeszli park, weszli na osiedle w znajomą alejkę…
- Ona tu mieszka, mam rację, nie możesz zaprzeczyć. – Uśmiechnęła się diabelsko. Kai rozejrzał się lekko zdziwiony.
- Tak.
- Hm… Więc skoro już tu jesteśmy, to może byś się z nią pogodził. I to nie była propozycja! – Dodała, gdy chciał już się wymigać.
- Jest późno.
- Zaledwie po dziewiętnastej.
- To nie jest Podziemie…
- Daj spokój! Ona nie jest przedszkolakiem, żeby o dwudziestej chodzić spać!
- Pewnie, gdzieś wyszła.
- Hiwatari, ty tchórzysz!
- Nie jestem tchórzem!
- Więc porozmawiaj z nią!
- Od kiedy jesteś taka rozmowna? – Kai spojrzał na nią ze złością.
- Więc tu cię boli… Cholerna męska godność, co? Gdzie ty będziesz prosić o rozmowę? No tak… Ty o coś prosić… Marny to widok i pełen żałości. Kogo ty próbujesz oszukać? Podoba ci się, tak trudno się do tego przyznać? – Zapytała pełna kpiny.
- A kiedy ty się przyznasz? – Namida pokręciła się chwile niepewnie w miejscu.
- Ja… Straciłam swoją szanse. Ty też chcesz być tak uparty jak ja? – Jeszcze parę sekund mierzyli się spojrzeniami. Namida odwróciła się na piecie.
- Dokąd idziesz?
- Pięć lat temu dowiedziałam się, że żyje. Przypadkowo, dzięki Mizu… Z tych samych powodów, co ty teraz, nie chciałam jej odnaleźć… Ty też chcesz być tak bezczynny jak ja? – Gdyby się dobrze w słuchać, można było usłyszeć lekkie drżenie jej głosu. Kai mimowolnie spojrzał się w jedno z okien bloku.

*


Namida wyszła już z parku, wyjęła mapę z wewnętrznej kieszeni płaszcza. Przyjrzała się dwóm z paru zaznaczonych na niebiesko miejscom.
- Trochę daleko… - Mruknęła markotnie pod nosem.

*


Kai usiadł na jednej z ławek. Analizował wszystkie za i przeciw. Pomimo usilnych starań jego „przeciw”, bądźmy szczerzy, były bardzo naciągane. Zdecydowanie przeważały „za” Namida. Tym razem to jednak ona miała racje…
Westchnął i sprawdził która godzina. Było już grubo po dwudziestej. Przez park przechodziła drobna osoba, zdecydowanie dziewczyna. Kai przyjrzał się jej z nutką nadziei. A jednak on też ma szczęście, co prawda z reguły ślepe, ale lepiej takie niż żadne…
- Kokoro!... – Dziewczyna odwróciła się i zatrzymała. – Cześć.
- Co tu robisz?
- Chciałem się z tobą spotkać.
- Spotkać?... Ze mną? – Kiwną głową i podarował jej szarmancki uśmiech.

*


- Dalej Driger!
- Draciel, teraz! – Takie właśnie okrzyki wznosiły się nad jednym z podwórek. Namida siedząc na dachu przyglądała się trzem wirującym dyskom.
- Dragoon, atakuj! – Biały dysk zaczął mocno napierać na zielony dysk.
- Nie poddawaj się Draciel! – Namida podniosła się i popisowym stylu zeskoczyła z dachu.
- Banda amatorów. – Podsumowała z zamiarem odejścia.
- Ej! Za kogo się uważasz chłoptasiu, co? – Zawołał urażony Takao.
- Chłoptasiu… - Mruknęła nie kryjąc złośliwego uśmiechu.
- Z czego się tak cieszysz? – Oburzał się brązowooki.
- Kim właściwie jesteś? – Zapytał Rei podejrzliwie obserwując dziewczynę.
- Namida. Szukam tego parszywego szczura Hiwatari’ego. Ostatnio mi uciekł, gdy miałam go wykończyć. Taka mała sprytna z niego myszka… Kto by pomyślał, że przede mnę ucieknie. – Chłopcy pobladli, to musi być ta Namida! Ta, co chce zniszczyć świat i stworzyć nowy. A Kai? Co z Kai’em?
- Człowieku! Czy wiesz, co ty robisz? – Zbuntował się Takao.
- Właśnie! Nie jesteś bogiem, żeby decydować o losach świata. – Poparł go Max.
- A kto mnie powstrzyma? – Zapytała groźnie Namida.
- MY! – Zawołali jednocześnie chłopcy.
- Phi! Skoro tak, to… - Szybko wyciągnęła wyrzutnie i dysk. – Brońcie się! – Chłopcy również wyjęli szybko wyrzutnie. Cztery dyski ciężko opadły na ziemię.
- Dragoon!
- Draciel!
- Driger! – Trzy bestie pojawiły się nad dyskami gotowe do ataku.
- Imer, powstań i niszcz! – Z czarnego dysku wyszła chimera, chłopcy cofnęli się o krok do tyłu pod wrażeniem wielkości i siły z jaką się pojawiła.
- Jest… Ogromna… - Wybąkał Rei.
- Dalej przyjacielu! Pędź ku zwycięstwu! – Czarny dysk przeszedł jak nóż przez masło przez trzy blade’y.
- O nie… - Szepnął Takao z niedowierzaniem patrząc jak ostatnie odłamki ich dysków opadają na ziemię.
- Ona jest za silna… - Bąknął Max.
- I wy chcieliście mnie powstrzymać? – Na koniec zaśmiała się złowieszczo i odeszła.

*


- Nagle po tylu miesiącach zachciało ci się ze mną porozmawiać, co? – Zapytała z nutką gniewu Kokoro.
- Musiałem załatwić parę spraw. – Oznajmił chłodno.
- O, aż tak miałeś napięty harmonogram? Może teraz powinnam paść na kolana i dziękować za to, że znalazłeś chwilę, aby ze mną porozmawiać? – Na twarzy dziewczyny pojawiły się wypieki złości, Kai nigdy by nie przepuszczał, że ta drobna i łagodna osóbka może tak się złościć.
- Nie było mnie w Tokyo.
- Tak? To ciekawe kogo widziałam na egzaminach? Twojego brata bliźniaka?
- Nie miałem czasu na takie głupoty!
- Głupoty?! – Fuknęła oburzona. – Wiesz, co Hiwatari? Jesteś największym dupkiem jakiego w życiu spotkałam! Co ty sobie wyobrażałeś przychodząc tu? Że rzucę ci się w ramiona? To, że inne dziewczyny się przed tobą poniżały, to nie znaczy, że ja też będę! – Odwróciła się na pięcie i szybkim krokiem ruszyła w stronę mieszkania. Nie fortunie potknęła się o własne nogi. Jednak szybko odzyskała równowagę, odwróciła się w stronę chłopaka. – Mam swoją godność!... – Dodała wykonując teatralny gest i ponownie ruszyła w stronę mieszkania.
- Dlatego tu przyszedłem! – Krzyknął za nią. Zatrzymała się i spojrzała na niego przez ramię.
- Nie… Nie widzę powiązania. Co ma znaczyć: „dlatego tu przyszedłem”? – Ponownie odwróciła się w jego stronę i skrzyżowała ręce na piersi. Kai krokiem gwiazdora podszedł do niej. Zanim odpowiedział uśmiechnął się tajemniczo patrząc jej prosto w oczy.
- Podobasz mi się. – Pochylił się i pocałował ją, chociaż ten pocałunek można byłoby zaliczyć do muśnięcia wargami…
- Ty i ten twój urok osobisty… - Jednak szybko przerodził się w namiętny pocałunek.

*


Kai chciał przedstawić Namida chłopakom. Wiedział, że jak ich pozna nabierze zaufania do ludzi, tak jak on. Jednak nie zdawał sobie sprawy z tego, co wydarzyło się poprzedniego dnia. Namida sprawczyni całego zamieszenia nie kwapiła się, aby powiedzieć o tym kapitanowi Bladebreakers. Na podwórku Takao siedzieli chłopcy z poważnymi minami.
- Kai! – Zawołała Hiromi rzucając się mu na szyję, chłopak ją odepchnął już otworzył usta z zamiarem przedstawienia Namida, gdy…
- Kai za tobą! Uciekaj! – Zaczął się wydzierać Max, Takao chwycił za drewniany miecz gotowy do obrony przyjaciela, a Rei przybrał pozycję do ataku. Hiromi również zaczęła się wydzierać.
- ZAMKNĄĆ SIĘ! – Wrzasnął Hiwatari. – Czy was powaliło?!
- Kai, ale to NAMIDA! – Zawołał Takao nie opuszczając miecza.
- Skąd...? – Kai groźnie syknął. – NAMIDA!
- Głucha nie jestem! I wypraszam sobie ten impertynencki ton. To, że jesteś w grupie 0, to nie znaczy, że masz prawo się na mnie wydzierać. – Zripostowała natychmiast dziewczyna.
- Baby… – Warknął kapitan.
- Ale…? – Bąknął Rei.
- Jak to? – Zapytał retorycznie Max.
- Skąd oni cię znają? – Kai groźnie mierzył Namida spojrzeniem.
- Nie mówiłam ci, że Umi zdała mi bardzo dokładną relację? – Wyjęła mapkę z zaznaczonymi niebieskimi punktami i zaczęła wymachiwać nią przed nosem chłopaka.
- Nie wierzę…! – Syknął wyrywając mapkę z jej ręki.
- Radze ci uwierzyć! O… Zapomniałam. Trochę się zabawiłam w „tą złą” i niechcący zniszczyłam im dyski. – Dodała leniwie wymownie patrząc w niebo.
- Nie chcący?! – Wykrzyknął zirytowany Takao.
- Mówiła, że cię prawie pokonała! – Zawołał Max.
- Opowiedz im wszystkim…
- O nie, veto! To są twoi kumple nie moi, więc ty im wszystko opowiedz. Trzeba było zabrać ze sobą Umi, skoro tak potrzebujesz sekretarki.
- Zdeklarowałaś, że ze mną jedziesz.
- Nadal nie widzę powodu dla, którego mam robić za twoją służkę.
- Wytłumacz się z wczorajszego przedstawienia. – Przez kolejne parę sekund mierzyli się spojrzeniami.
- Niech będzie… - Warknęła w końcu Namida.

*


Mariah i Hiromi wyszczerzyły szyderczo zęby, gdy Namida definitywnie znudzona oparła głowę o ramię Kai’a, który o dziwo nie odtrącił jej ani nawet nie skomentował tego czynu. Chłopcy natomiast posłali sobie rozbawione spojrzenia.
- Co się cieszycie? – Warknął niezbyt zadowolony z ich min Hiwatari.
- My? Z niczego! – Odparli jednocześnie. Kai westchnął, a Namida z sunęła się z jego ramienia.
- Co robisz, kretynie?!
- Zamknij się, głupia kobieto.
- Taki z ciebie brat? Ta... Będę się tobą opiekować!... Sratatata, a w rzeczywistości pocałuj mnie w dupę, tak?
- Jak mogę mieć taką siostrę?... – Syknął bardziej do siebie niż do Namida.
- Wy… Wy jesteście… Rodzeństwem?! – Wymskło się Hiromi.
- A nie widać? – Bąknęła Namida.
- Przyszywanym rodzeństwem. – Poprawił ją Kai.
- A wy, co myśleliście? – Nastolatkowi uśmiechnęli się głupkowato. – Chyba nie, że my…?
- Odsuń się. – Przerwał oschle Namida Kai.
- Prędzej popełniłabym samobójstwo, niż bym się w nim zakochała… - Mruknęła Pod nosem odsuwając się od Kai’a.
- Musiałbym stracić wszystkie zmysły. – Zripostował się chłopak.
- Myślę, że twoje serducho, długo pozwoli ci je zachować. – Wyszczerzyła do niego złośliwie zęby.
- E… Chyba czegoś nie rozumiem… - Takao uśmiechnął się głupkowato.
- Nie tylko ty… - Pocieszył go Rei. – Nie tylko ty…
- Obiecałaś… - Syknął Kai przez zęby.
- A czy ja coś powiedziałam? Przecież milczę jak grób!
- KAI MA DZIEWCZYNĘ! – Krzyknął Takao śmiejąc się głośno.
- Ups… - Namida uśmiechnęła się złośliwie.

*


„Kai… Wiesz, że nadejdzie taki dzień, kiedy będziesz musiał jej powiedzieć całą prawdę o swojej przeszłości?”

To jedno trudno-proste pytanie Namida dudniło w jego uszach. Odpowiedź na nie jest banalne, a wykonanie? Kiedyś nie byłby wstanie wyobrazić sobie tego, że kiedyś opowie komuś tą historię. Osobie, na której będzie mu bardzo zależeć. Kiedyś takie myśli były niedopuszczalne, dzisiaj wiele się zmieniło.
Podziemie już wyszło z podziemia. Jego serce pokonało mrok. Zdaje się, że wszystko biegnie ku lepszej przyszłości.
- Zrobisz coś dla mnie, Kai? – Namida patrzyła prosto w jego oczy na tokijskim lotnisku.
- Hm?...
- Obiecaj mi, że zawsze będziesz słuchał tego, co podpowiada ci… Serce. – Popukała go palcem w pierś.
- Namida…
- Ciii… Ja zrobię to samo, tylko obiecaj… - Kai kiwnął głową pocałował ją w czoło i przytulił. Namida stała osłupiała nie wiedząc, co zrobić. Dopiero po chwili odwzajemniła jego gest. – Nie martw się, zajmę się dobrze Podziemiem.
- Nie wątpię. Idź. – Kiwnęła głową, oddalił się w stronę bramki, gdzie miła pani sprawdzała bilety. Kai odprowadził ją wzrokiem dopóki nie zniknęła mu z oczu.
- O jakim Podziemiu ona mówiła? – Kai przeniósł spojrzenie na Kokoro.
- Zaraz ci to wytłumaczę. – Kokoro chwyciła go pod rękę i ruszyli ku wyjściu z lotniska.
Kai doskonale zdawał sobie sprawę, dlaczego właśnie o to go poprosiła. Zdawał sobie sprawę ze znaczenia tej obietnicy, również czuł, że to go nie zmieni tak bardzo.
Zanim poznał Takao, zawsze ignorował głos serca. To dzięki niemu wiele nauczył się o przyjaźni, jednak nadal nagminnie ignorował wołanie serca. A teraz obietnica Namida, którą został związany. Teraz i on wyszedł z podziemia.
Pomimo, że był to już koniec września, słońce mocno grzało. Drzewa jeszcze nie zmieniły swojej barwy. I Kai, zdał sobie sprawę czym naprawdę jest Eden. To nie jest konkretne miejsce tak piękne, że odejmuję mowę, gdzie panuje szczęście, spokój i szacunek. Eden jest uczuciem – siłą, która rodzi się w sercu, gdy jest się z tą jedyną osobą. Nie okrzesana i niezrozumiała radość z tych, krótkich i ulotnych chwil. Które tak łatwo umykają pomiędzy palcami. Jest to uczucie, którego tak się obawiał, które uważał za słabość. Teraz stało się jego siłą…


Namida

[Powrót]
Komentuj



Anya

20/01/2008 18:59:43
brak www
Chyba najbardziej jednak ciekawi mnie wygląd Kokoro, musi być interesująca skoro Kai sie w niej kocha:)


Anya

20/01/2008 18:56:22
brak www
Dzięki za pokazanie nowego oblicza Kai’a z jednoczesnym nienaruszeniem jego „realności”. Chiałabym zobaczyć jak wygląda Namida w mangowej wersji :D


orka szamotuła

24/06/2007 15:48:28
brak www
Superowskie opowiadanie ale muszę zrobić coś innego coś takiego co odmieni mą wyobrażnię. Coś co nazywa się Operacja Orka.