Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
3. Plan
Blog przystosowany do przeglądarki Firefox.


Namida



email: namida@autograf.pl *
skopiuj lub po prostu:

* jeśli ktoś zna mój inny adres, to może równie dobrze przesłać informacje na tam ten.



Wizyt:
27462
powered by: blog4u
Szablon i treść: Namida
załóż konto/bloga

3. Plan

7/08/2010 22:16:45

Autor:Namida
Stan:aktywny
Rozdziałów:4
Rozdziały:1 2 3 4
Od autora:
Nowe opowiadanie. Pierwszy rozdział niepozorny, ale mam nadzieję, że was nie zrazi do czytania kolejnych. Oto drugi rozdział opowiadania "Jak P!es". Jest zdecydowanie dłuższy i odsłania ten główny wątek opowiadania. Mam nadzieję, że nowy rozdział Was wciągnie, wcześniej o tym nie pisałam, ale rozdział pierwszy to prolog do całości. A, czytajcie uważnie, aby nie zgubić się między teraźniejszością, a przeszłością




Ziewnął szeroko, wspinając się po schodach prowadzących na poddasze. Dzisiejszy dzień był męczący. Nie chodzi o to, że odbyły się półfinały, ani o to, że dostał się do finałów. Również nie był zmęczony przez to, że dzisiejsza walka była równie męcząca jak tych osiemnaście wczorajszych. To znaczy, to był jeden z powodów jego zmęczenia, jednakże mniej ważny.
Ważniejszy był fakt, że jego matka była gejszą i to ukrywa, albo nią nie byłą i mówiła prawdę. Wątpliwości w nim wzbudzał jeszcze jeden fakt. Mianowicie, jeżeli mama była gejszą to, dlaczego się tego wstydzi? Przecież gejsza nie jest prostytutką, one nie wiążą obi z przodu.
To właśnie, dlatego nie mógł zasnąć poprzedniej nocy i nie wyspany pojechał na turniej. Możliwe, że również dla tego wydawało mu się, że walka nie była tak prosta jak te z poprzedniego dnia.
Przelotnie spojrzał na puchary ojca i od razu dorwał się do gazet matki. Zaczął je szybko wertować skupiając się na wydarzeniach kulturalnych. Wraz z upływającym czasem siedział coraz bardziej zirytowany. Nic, a wczoraj szło mu tak dobrze!
Był już znudzony i bliski rezygnacji. Z ciężkim westchnięciem wziął gazetę biznesową i bez nadziei zaczął ją wertować. Nagle dojrzał artykuł zaznaczony czerwonym długopisem.
- Kai Hiwatari, biznesmen o duszy wojownika. – Przeczytał na głos. Znów coś o ojcu. Świetny blader, świetny biznesmen. – Zawsze musisz być najlepszy we wszystkim co robisz?! – Fuknął zirytowany. Zaczął pobieżnie czytać.
Kai Hiwatari, niegdyś najlepszy blader, teraz bezwzględny biznesmen… Bla, bla, bla. Wielokrotnie sportowe gazety pisały o surowości byłego lidera drużyny Bladebreakers… Bla, bla, bla. Kai Hiwatari walkę ma we krwi… Bla, bla, wczoraj jak dowiedział się nasz reporter, młody biznesmen wypowiedział otwartą wojnę swojemu największemu konkurentowi Kukuzawie… Bla, bla, bla, Hiwatari niecały rok temu przejął rodzinną firmę… Bla, bla, do dzisiejszego dnia stosunki między firmami było oziębłe, obecnie goreje ogień. Bla, bla, bla. Cynicy każą obstawiać na zwycięstwo Hiwatariego, gdyż ten słynną ze swych ognistych ataków w beybladingu. Bla, bla bla. Bla.
„Nie raz gaszono stadion po jego walkach.” – Mówi Fukuyama Sasume, specjalista ds. zarządzania i marketingu.
Kukuzawa nie może spoczywać na laurach, nie jednokrotnie dało się słyszeć o uporze i zawziętości młodego Hiwatariego. Niektórzy ośmielają się mówić o pojedynku młodości ze starością… Bleeee!
- Co za bzdury… - Burknął Gou, odkładając gazetę. – To mi nic nie mówi… To mama jest tym tajemniczym elementem.

Przyklęknęła przy niskim stoliku oczekując na swoją starszą siostrę.
- Sayumi, mam dla ciebie ważne zadanie. – Usłyszała, pokornie spojrzała na starszą gejszę. – Dziś idziemy na bankiet do pana Kukuzawy, musisz mu to dać, tak, aby nikt nie widział.
Podała jej dziwne pudełeczko w tiulowym woreczku. Przyklęknęła obok swojej młodszej siostry.
- Czy to jest to, co myślę?
- Tak, musisz to zrobić, to bardzo ważne.
- Ale Kukuzawa jest starym grzybem, niedobrze mi się robi na sam jego widok. – Zaczęła narzekać z miną zbitego psa.
- Musisz mu to dać z pięknym uśmiechem!
- Ale on jest bogaty, na pewno wykupi moje mizuage, nie chcę tego. – Łypała na starszą siostrę wielkimi oczyma, błagając aby odpuściła.
- Musisz słuchać swojej starszej siostry, dasz mu to. – Odparła stanowczo, nawet nie mrugnąwszy, przez cały czas patrząc jej w oczy.
- Wolę to dać komuś takiemu jak Hiwatari-san. – Dodała z rozmarzonymi oczyma, jakby z nutką tęsknoty.
- Właśnie o to chodzi. Gdybyś choć trochę oderwała się od kultury i zainteresowała biznesem… Ale na szczęście masz mnie. Wiem, że podkochujesz się w Hiwatarim-san, dlatego obmyśliłam plan, dzięki temu artykułowi. – Powiedziała Sayuri, uśmiechając się dumna z siebie. Poddała jej gazetę z przed półtora tygodnia.
- Hiwatari-san zrobi wszystko, by zdeptać Kukuzawę. Ty dasz to Kukuzawie, a Hiwatari-san, który tak rzadko spotyka się z gejszami, zainteresuje się małą Sayumi-chan.
- Chyba nie do końca rozumiem… Hiwatari-san nie lubi gejsz, sam tak mi powiedział. I mówił, że zaprasza gejsze na bankiety tylko dla swoich gości, bo sam ma dość ich głupiego szczebiotania.
- Musiałaś na nim zrobić wrażenie, skoro mimo głupiego szczebiotania zaprosił nas na bankiet za dwa tygodnie.
Sayumi zamilkła trzymając się za pierś. Bezwiednie sięgnęła za pas obi i wyjęła chustkę.
- Niech zgadnę, dostałaś ją od Hiwatari-sana? Opowiedz.
Sayumi zacisnęła dłonie na chustce. Zamyśliła się, jakby nie wiedziała od czego zacząć.
- To miało miejsce trzy tygodnie temu. Był tam też Kukuzawa, kleił się do mnie i wypytywał o niegrzeczne rzeczy. Do tego jego sprośne żarty. Ciągle mnie do siebie wołał i wtedy Hiwatari-san…
- Doskonale! – Przerwała jej Sayuri i klasnęła w dłonie. – Doskonale się spisałaś. Skoro Hiwatari-san wie, że jesteś ulubienicą Kukuzawy, zrobi wszystko, aby obył się smakiem. Za dwa tygodnie zaprosisz go do licytacji.

- Gou? Gou?! – Usłyszał wołanie matki z dołu. – Gou, ty znowu siedzisz na poddaszu?
Szybko schował gazety na półkę, wciskając tą jedną w tylnią kieszeń spodni. Drzwi skrzypnęły, a on udał, że odkłada gazety ojca.
- Coś chciałaś?
Nie odpowiedziała, podeszła i położyła dłonie na jego ramionach.
- Jesteś moim ukochanym synem…
- Twoim jedynym. – Rzekł obserwując ją „spod byka”.
- Rozumiem, że denerwujesz się jutrzejszą walką, ale pamiętaj, nie jesteś swoim ojcem. Nie musisz iść tą samom drogą, co on. Nie pozwól, aby to wszystko wywierało na tobie presje. – Tu wskazała na puchary, medale i gazety. – Jesteś wspaniałym bladerem, tytuł to nie wszystko. Zobacz, twój ojciec nigdy nie zdobył indywidualnego tytułu mistrza świata. Mimo to nazywali go największym. Jesteś wielki Gou, pamiętaj o tym. To bez znaczenia czy jutro zdobędziesz tytuł czy nie.
Jej spojrzenie było spokojne i łagodne. Mocno przytuliła syna i ucałowała w czoło.
- Mamo…
- Nie myśl o ojcu, pomyśl o sobie. Jestem z ciebie taka dumna… Ojciec też, choć może tego nie okazuje.
- Mamo… - Kobieta pogłaskała go po głowie, patrząc w jego oczy tak samo jak zawsze patrzyła na ojca. Wyczekująco i z pokorą. – Jak poznałaś tatę?
Jej wyraz twarzy zmienił się, wyglądała jak pies, którego drapie się właśnie za uchem.
- Na bankiecie, wylądowałam tam całkiem przypadkiem. Przyczepił się do mnie jakiś staruszek i ciągle truł o swojej firmie. Nie mogłam się go pozbyć, ciągle za mną łaził. Tak chowałam się przed nim po kontach, że potrąciłam twojego ojca, który oblał się sake. – Zaśmiała się perliście. – Nigdy nie zapomnę jego oburzonej miny. Nadął policzki jak małe dziecko.
Śmiała się głośno w taki sposób, że nie potrafił sam się nie roześmiać. Nie rozumiał jak ona to robiła, gdy się cieszyła, wszystkim poprawiał się humor. Zawsze umiała rozładować sytuację i wybrnąć z niewygodnych tematów. Nigdy nie spotkał gejszy, ale skoro one mają zabawiać gości, czy nie powinny być takie jak jego matka?
- Jesteś do niego taki podobny… - Powiedziała, gdy opanowała śmiech. – Resztę wieczoru wodziłam za nim maślanymi oczyma.
- Proszę, tylko nie mów, że była to miłość od pierwszego wejrzenia! Jestem za duży na takie bzdury.
- Od drugiego kochanie, od drugiego. – Po raz kolejny ucałowała go w czoło. – Zrobię ci koktajl bananowy. – Dodała z uśmiechem i nucąc piosenkę opuściła poddasze.

- Sayumi-chan, to bardzo ważne spotkanie. Nie możesz tego zepsuć. Będzie tam reporter Huruki-san i z radością opisze każde, nawet najmniejsze potknięcie gejszy. Ostatnio został przez jedną odrzucony, będzie bezwzględny. Również ma być Kukuzawa-san…
- O nie, tylko nie on! – Jęknęła młoda gejsza.
- Wiem, że go nie lubisz, ale on ciebie bardzo. To znany i bogaty człowiek, może ci pomóc w spłaceniu długów.
- Dlatego jestem dla niego miła, pomimo jego grubiańskich żartów… - Jęknęła niezadowolona.
Kukuzawa był niskim i otyłym człowiekiem. Znany jako sześćdziesiąt dwu letni szowinista i seksista. Do tego uwielbiał młode gejsze, najlepiej pod opieką starszej siostry. Te były najmniej doświadczone i nie miały tak ciętej riposty jak Sayuri czy Neyomi. Co najważniejsze, młode gejsze nie mogły sobie pozwolić na niegrzeczność, w przeciwieństwie do starszych, znanych i okrzykniętych mianem najlepszych. Taką gejszą była Sayuri, której imię znali wszyscy.
Kukuzawa również słyną z wykupywania mizuage większości gejsz w okolicy. Wszyscy wiedzieli, że będzie bardzo zainteresowany młodą Sayumi. Chodziły pogłoski, iż Kukuzawa nie potrafi odpuścić żadnej gejszy. Jeżeli nie wykupił mizuage, na pewien czas zostawał ich dana…
- Będzie również Hiwatari-san. On nie jest zbyt miły i trudno go zabawić. Kiedyś był znanym zawodnikiem, uprawiał beyblading. – Kontynuowała starsza gejsza z pouczającą miną.
- Ten Kai Hiwatari?! To on?
- Sayumi! – Zakrzyknęła oburzona.
- Och, przepraszam, kiedyś, gdy byłam mała, był miłością mojego życia.
- Sayumi, teraz posłuchaj mnie dobrze! Nie poruszaj tego tematu przy Hiwatarim-san.
- Dlaczego? Może dałby mi autograf… - Odparła z rozmarzonym wzrokiem.
- Każda gejsza, która poruszyła ten temat nigdy więcej nie pojawiła się na tym samym bankiecie co Hiwatari-san. To wpływowy człowiek, wybiorą go, nie gejszę. Gdy ma się zjawić Hiwatari-san, wszystkie gejsze, których on nie toleruje mają zakaz wstępu. Wierz mi, że wiele z nich popełniło ten błąd. Nie poruszaj tematu beybladingu. Zrozumiałaś?
- Tak, Sayuri-sama. – Odparła niezadowolona.
- Więc chodźmy, klienci czekają.
Głosuj (0)


Namida

[Powrót]
Komentuj



Common Mortal

26/08/2010 19:40:46
brak www
Rozdział świetny :). Pomysł na łączenie Kai'a z gejszą niebanalny. Ale czegoś mi tutaj brakuje... Przydałoby się jakieś krótkie przedstawienie relacji Gou z ojcem, bo to właśnie mnie ciekawi. Może jakiś dialog między nimi, albo coś w tym stylu... Pozdrawiam :)